piątek, 11 października 2013

tattoo!

Piątkowe popołudnie, długo na nie czekałam...  W końcu, stało się! Jest pierwszy tatuaż.
  
  Chyba co druga osoba marzy o tatuażu, zawsze mają jakieś "ale": ale nie, bo będzie bolało; ale może mi się znudzić; ale co ludzie powiedzą; ale to za dużo pieniędzy; ale w przyszłym miesiącu; ale które miejsce wybrać, miliony "ale". Ja mówię tylko jedno "ale"... Ale może warto nie bać się żyć i być sobą? 

  Teraz wszyscy śmieją się z mojej dziary, a ja mam to w nosie, bo to ja robię coś ze swoim życiem, żyję chwilą i się uśmiecham. Ludzie mi mówią, że będę żałować, ale ja wolę żałować, że spróbowałam, niż, że tego nie zrobiłam. Ten tatuaż będzie mnie motywował do pozytywnego myślenia, życia. Co oznacza? Tak, oznacza coś, tylko po co mam mówić co? Po co ktoś ma wiedzieć? To nie jest po prostu obrazek, który mi się spodobał, to jest jedna z wielu moich myśli zapisana na ciele. 

  Ten dzień był dla mnie ważny z jeszcze jednego powodu. Spotkałam się z siostrą i świetnie spędziłyśmy wieczór. Od mojej przeprowadzki polepszyły się nasze relacje. Była ze mną, gdy miałam robiony tatuaż, może nie było tego po mnie widać, ale niesamowicie się cieszyłam, że mnie wspierała. Oczywiście w studio nie mogło zabraknąć mojej drugiej siostry, tej z wyboru, która wspierała mnie od samego początku! Chciałabym namówić Kamilę na tatuaż w tym samym miejscu i takim samym kształcie. Chciałabym mieć ją na zawsze przy sobie, nigdy jej nie stracić. Teraz, gdy nie mieszkam obok niej dostrzegam jak ważna jest dla mnie i jak cholernie za nią tęsknie... Jestem niesamowitą szczęściarą, że od 5 lat mam swoją najlepszą psiapsiółkę. <3

Historyczne, przed.



W studio.

Po zdjęciu opatrunku.

Wzór.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz